Ciężki czas dla waluty i właścicieli kantorów

Ten rok nie jest chyba najlepszym rokiem dla nikogo. Pokrzyżował on bowiem wiele naszych planów i marzeń. Jak się okazuje dotknął także właścicieli kantorów, którzy są na skraju bankructwa.

Pierwsza fala wirusa i tarcze kryzysowe pozwoliły „jakoś” przetrwać ten trudny czas. Nie mniej jednak obecna sytuacja nie jest już tak optymistyczna, a to z racji tego, ze coraz mniej osób płaci gotówką. Zdecydowanie więcej jest użytkowników karty jak gotówki. Bardzo negatywnie odbiło się to także na właścicielach i pracownikach kantorów zlokalizowanych tuż przy granicy polskiej. Wszystko za sprawą restrykcji i zamknięcia granic, gdzie ruch był znacznie mniejszy niż wcześniej. Mamy jednak nadzieję, ze sytuacja epidemiologiczna w kraju nie doprowadzi do ponownego zamknięcia granic w okresie świąteczno-zimowym.

Jeżeli chodzi o aktualną sytuację dotyczącą kantorów przygranicznych to żyją oni przede wszystkim z Czechów, którzy przyjeżdżają do Polski na zakupy i bardziej opłaca im się mieć gotówkę przy sobie, niż płacić kartą. Jednak kwoty jakie wymieniają nie są zbyt zawrotne. Zwykle oscylują w granicach 50 zł. Wiadomo, ze takiemu właścicielowi powyższy biznes średnio się opłaca, gdyż rachunki nie poczekają, a czynsze jak widać są coraz to wyższe. Kantory umiejscowione dalej granicy lub zlokalizowane w miastach mają jeszcze gorszą sytuację. Nie oszukujmy się, ale nawet turystyczne miejsca nie są w tym roku zbyt oblężone. Jeżeli sytuacje nie ulegnie zmianie kantory zaczną się po prostu zamykać.

Bardzo popularne są także obecnie aplikacje płatnicze i konta walutowe, którymi płacą za usługi turystyczne ludzie na całym świecie. Dużo rzadziej chodzimy przez to do kantorów stacjonarnych. Niektóre kantory podczas kryzysu gospodarczego i pomocy państwa znacznie zawyżyły także swoje subwencje. Przez to teraz muszą zwrócić pozyskane środki. Miejmy nadzieję, że sytuacja szybko ulegnie zmianie, a Niemcy i Anglicy znowu zaczną masowo okupować polskie miasta.

6.